31-08-2026
zmień rozmiar tekstu
A+ A-
Frytki i inne smażone potrawy cieszą się popularnością głównie dzięki chrupiącej strukturze i intensywnemu smakowi. Ich wadą jest jednak duża ilość tłuszczu, ponieważ podczas smażenia ziemniaki pochłaniają znaczne ilości oleju. Regularne spożywanie bardzo tłustych produktów może przyczyniać się do problemów zdrowotnych, takich jak otyłość czy nadciśnienie.
Naukowcy z Uniwersytetu Illinois Urbana-Champaign badają, czy zastosowanie energii mikrofalowej może pozwolić na produkcję o mniejszej zawartości tłuszczu bez utraty cech, które konsumenci najbardziej cenią. Ich badania sugerują, że połączenie mikrofalowego z tradycyjnym smażeniem może skrócić czas przygotowania i ograniczyć wchłanianie oleju.
Badacze analizowali, jakie zmiany zachodzą w ziemniakach podczas smażenia z wykorzystaniem mikrofal oraz jak wpływają one na ilość pochłanianego tłuszczu.
W eksperymentach wykorzystano specjalne urządzenie umożliwiające smażenie z użyciem mikrofal o różnych częstotliwościach. Naukowcy przygotowali paski ziemniaków, które najpierw blanszowano, a następnie smażono w oleju sojowym podgrzanym do 180°C. W trakcie procesu mierzono m.in. temperaturę, wilgotność, strukturę, ciśnienie wewnątrz oraz ilość wchłoniętego oleju.
Kluczowym odkryciem było to, że podczas tradycyjnego smażenia w ziemniaku powstają puste przestrzenie, gdy woda zamienia się w parę i opuszcza jego wnętrze. Powstające podciśnienie działa jak zasysanie i powoduje, że olej wnika do środka. Zdaniem badaczy nawet około 90% procesu smażenia przebiega w warunkach sprzyjających temu zjawisku.
Mikrofale mogą ograniczać ten problem, ponieważ ogrzewają produkt od wewnątrz, a nie tylko od powierzchni. Drgania cząsteczek wody powodują szybsze powstawanie pary, co zwiększa ciśnienie wewnątrz ziemniaka i utrudnia przedostawanie się oleju do jego wnętrza.
Badania i modele komputerowe wykazały, że smażenie mikrofalowe przyspiesza usuwanie wilgoci z ziemniaków, skraca czas gotowania i zmniejsza ilość pochłanianego tłuszczu. Samo użycie mikrofal nie daje jednak idealnego efektu, ponieważ frytki przygotowane wyłącznie tą metodą pozostają miękkie i nie uzyskują charakterystycznej chrupkości.
Rozwiązaniem może być metoda hybrydowa łącząca oba sposoby ogrzewania. Tradycyjne smażenie odpowiadałoby za uzyskanie złocistej, chrupiącej powierzchni, natomiast mikrofale ograniczałyby wnikanie oleju i przyspieszały usuwanie wody z wnętrza produktu.
Naukowcy uważają, że taki system mógłby zostać zastosowany również w przemyśle spożywczym. Istniejące urządzenia do ciągłego smażenia w dużych zakładach produkcyjnych można byłoby wyposażyć w generatory mikrofal, co mogłoby być rozwiązaniem stosunkowo niedrogim i praktycznym.
Badanie pokazuje, że możliwe jest stworzenie frytek o niższej zawartości tłuszczu bez rezygnacji z ich najważniejszych cech - smaku i chrupkości. Połączenie tradycyjnych metod smażenia z nowoczesną technologią mikrofalową może w przyszłości pomóc przemysłowi spożywczemu tworzyć zdrowsze wersje popularnych smażonych produktów.
Na podstawie: