|
|
![]() |


Poczuj się lepiej - wiele zależy od ciebie
Jeśli ktoś choruje i cierpi z powodu bólu, trudno, by ten stan nie wpływał na codzienne zajęcia i nastawienie do świata. A jednak ludzie odczuwający przewlekły ból rzadko udają się po fachową pomoc, częściej - co powinno wprawić w zdumienie - poddają się, godzą się na niższą jakość życia, są zniechęceni i pewni, że nawet profesjonaliści nie będą w stanie im pomóc.
Jak poczuć się lepiej? Oczywiście najpierw warto udać się do eksperta, nie rezygnować z leczenia, czy też szukania przyczyn bólu. Ale leczenie warto wspomóc zmianą nastawienia do rzeczywistości - od ciebie zależy, czy znajdziesz w sobie siłę do kontynuowania terapii lub szukania powodów złego samopoczucia.
Postaraj się myśleć inaczej.
- Istnieje różnica między wiarą a wiedzą. W porządku, jeśli wierzysz, że na pewno pozbędziesz się bólu. Jeśli jednak nastąpi pogorszenie stanu zdrowia, twoja wiara zostanie zachwiana. Wiedza, że masz moc, by sobie pomóc, pomoże ci przejść przez nieuniknione lepsze i gorsze chwile.
- Miej nadzieję. Każdy kolejny dzień może przybliżać do wyzdrowienia. Jeśli w wyniku złego samopoczucia przez jakiś czas nie mogłe(a)ś robić tego, co lubisz, nie dawaj za wygraną. Zanim nie wrócisz do zdrowia, interesuj się swoim hobby w inny sposób, pozostań na czasie - czytaj o tym, oglądaj interesujące cię programy, wyczyść zakurzony rower. Wszystko to pomoże zachować higienę psychiczną.
Jak poczuć się lepiej:
• Podejmij leczenie
• Zmień nastawienie, pozytywne myślenie wpłynie na poprawę nastroju;
• Pozwól innym, by ci pomogli, zaufaj profesjonalistom;
• Nie poddawaj się;
• Rozpoznawaj nawet drobne zmiany, każdy postęp wzmocni nadzieję na powrót do zdrowia;
Nie czekaj z podjęciem leczenia kilku lat - jak ma to w zwyczaju wielu Polaków. Jeśli teraz cierpisz, taki stan po prostu będzie trwał, chyba że podejmiesz zdecydowane działanie mogące zniwelować złe samopoczucie.
Joanna Papiernik / Senior.pl
26-02-2009
Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu
Zastrzeżenia odpowiedzialności
Podziel się:
SKOMENTUJ TEN ARTYKUŁ:
Jesteś niezalogowany: zaloguj się / zarejestruj się
KOMENTARZE
-
13:38:55, 26-02-2009 Niebieskooka56
Zgadzam się z autorką artykułu-nawet mały krok we właściwym kierunku daje poczucie,że zrobiliśmy coś dla siebie.Każdy z nas ma na pewno kogoś,komu pomógł w podobnej sytuacji.... zobacz więcej
Okazuje się,że można pomóc sobie,a po jakimś czasie jeszcze komuś innemu ;daje to ogromną satysfakcję.Nie ma chyba ludzi,którzy nie przeszli w życiu jakichś tragicznych czy stresujących wydarzeń. Powrót do dobrej formy psychicznej ,choć wymaga czasu i wysiłku,to dziś konieczność.
Jeśli nie udaje nam się samym sobie pomóc,można skorzystać z pomocy psychologa albo psychiatry,czasem terapeuty.Nie wszyscy,co prawda,mają odpowiednie podejście do pacjentów,ale mamy możliwość wyboru.W gorszej sytuacji są ludzie z małych miejscowości,z dala od rodziny i przyjaciół. -
14:01:29, 26-02-2009 Malwina
Tak to stara niedoceniana prawda, jeśli mam wiedzę o zagadnieniu-mam siłę...ja wiem jeszcze coś...miec możliwość powiedzieć wszystko co Cię uwiera komuś bliskiemu, nie musi to być bliski ten ,który powinien być bliski, moze byc ktoś bliski -daleki, ale umiejący i chcący słuchać...to bardzo ważne...... zobacz więcej
Nie doceniamy też roli terapeutów, psychologów, psychiatrów...inna sprawa, ze trudno trafic na dobrego w sensie umiejetnosci słuchania oraz takiego który by nas wybił z codziennych kolein myślenia i pokazał nowy kierunek....ale warto próbować... -
13:49:22, 27-02-2009 jakempa
Uwazam że każdy problem, każdej natury musi być ''przetrawiony'' napewno dobrze jest przed kimś się wygadać, ja odnalazłam sposób, już dośc dawno, wygadania się przed sobą, jeżeli mam taką, ważną sprawę, która mnie dławi, a nie mogę z różnych względow komuś o tym powiedziec, poprostu, zamykam się w pokoju, rozmyślam i sama do siebie mówię, staram się rozważyć to z różnej perspektywy, sama sobie odpowiadam, ,,i to pomaga, nauczylam się tego, po przykrych doświadczeniach, kiedy moje powierzone tajemnice zostaly brutalnie ujawnione.... zobacz więcej -
18:28:12, 27-02-2009 Frezja
Droga JAKEMPO czytając niektóre Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że ktoś Ciebie bardzo zawiódł w życiu i trudno się Tobie z tym pogodzić.Ja również mocno się zawiodłam i też długo się zastanawiam czy mogę się przed kimś otworzyć czy lepiej "zamknąć się ze sobą w pokoju i samej wszystko przetrawić".Myślę że dobrze mieć kogoś bliskiego komu można przekazać co nas gryzie, tylko że problem tkwi w tym.że nie wiemy w końcu komu można ufać. -
18:41:42, 27-02-2009 jakempa
Wlaśnie Frezjo w tym tkwi sęk, że teraz jest coraz mniej ludzi, którym można powierzyć swoje najintymniejsze sprawy, niestety poznałam takich ludzi, którzy z racji swojej profesji winni utrzymac coś w tajemnicy, a okazuje się że w swoim gronie zwierzenia innych wykorzystano jako humoreskę i kpiny, stad moje podejscie do tych spraw, ponieważ z natury jestem bardzo łatwowierna i ufna, więc od pewnego czasu niektore sprawy rezerwuję tylko dla siebie. -
18:52:51, 27-02-2009 Frezja
Myślę,że "paplanie" jest cechą ludzką. Jeśli ktoś zaczyna słowami " coś ci powiem w sekrecie ale przyrzeknij że nikomu nie powiesz" to Ty czujesz się wyróżniona ale pewnym jest że te same słowa trafiły już do innych osób. Najgorzej jest wtedy kiedy powierzamy komuś naszą tajemnicę a ktoś potrafi na forum czynić znaczące aluzje i niby nic nie przekazuje a jednak chce nas skrzywdzić, Ja tego już też doświadczyłam, dlatego długo pomyślę zanim się czymś podzielę. Mąż mi zawsze powtarza, że jestem naiwna bo zanim kogoś dobrze poznam.już go bardzo lubię a potem płaczę. Ale taka już jestem,bo ja poprosu kocham ludzi.... zobacz więcej -
20:35:36, 27-02-2009 mimoza
MYŚLAŁAM, W SWEJ NAIWNOŚCI, ŻE TYLKO JA MAM TAKIE ROZTERKI, DOŚWIADCZENIA I ROZCZAROWANIA.
POZDRAWIAM - Cz -
23:04:54, 27-02-2009 basia73
Czytając wasze posty zaczęłam zastanawiać się co jest ze mną nie tak, dlaczego nigdy nie odczuwałam potrzeby mieć przyjaciółki, owszem mam koleżanki, znajome ale nie miałam nigdy przyjaciółki takiej od serca. Tak właśnie myślałam i nagle olśniło mnie; jak to nie masz, masz i to dwie przyjaciółki - to moje siostry. Mieszkamy na tej samej ulicy, widzimy się codziennie, możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji. O tak, jestem szczęśliwą osobą. -
09:14:17, 28-02-2009 Malwina
no widzisz , czasem trzeba dostac jakiegoś pstryczka, zeby zobaczyć,że z nami nie jest tak źle, a wręcz bardzo dobrze...i jest sie na kim oprzeć.... -
17:29:00, 16-03-2009 Niebieskooka56
Mogę się zaliczyć do tych szczęściar,którym w życiu nigdy nie brakowało przyjaciółek.Obecnie mam trzy-a każda jest inna,bo z każdą można porozmawiać na innym poziomie i o czym innym.Szkoda,że to się nie przekłada na szczęście do partnerów życiowych.Domyślam się,że to "nieprzepracowane"psychicznie traumy z dzieciństwa.Zawsze jednak będę chylić czoła przed przyjaźnią-to prawdziwy balsam na duszę.
Strony : 1 2 nastepna »
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.
ARTYKULY PROMOWANE
REKLAMA











